TWÓRCZOŚĆ LITERACKA

Autorem utworów jest kolega Jerzy Sanetra

„Myśliwskie marzenia"

Na ambonie tuż o świcie
Miałem takie marzenie
Kiedy zjawi się leśny kaban
Wówczas się spełni moje życzenie.

I na takich marzeniach
Cały świt ranka ci zleci
Nagle słyszysz w oddali
Że to strzela jakiś trzeci.

Jeden z owych myśliwych
Pewną prawdę mi wyznał
Że nie strzelał on wcale
Gdyż kto inny się przyznał.

Często słychać po lesie
Strzały Bóg wie to czyje
Gdzie rezultat jest prosty
Wiele zwierząt gdzieś gnije.

Należało by baczniej
Przyjrzeć się sprawie kto strzela
By leśnego porządku nie naruszali
A kłusownicy strzelać wnet przestali.

                             
17.10. 2012  Wiesbaden

„Zagorzały łowca"

Dnia pewnego podczas łowów
Nemrod zbłądził pośród kniei
Widok dodał mu nadziei.
Gdy wypatrzył trop jeleni
                             
Idą byki do ruczaju
Każdy z nich po wieńcu niesie
Według własnych obyczajów
W ciszy chadzą się po lesie.

Bieży nemrod do strumyka
Serce stuka dusza rada
Wtem o kamień się potyka
I do błotnej mazi wpada.

Wygrzebuje się z błociska
Łamie krzewce dookoła
Byki patrzą na nemroda
Byk na byka gestem woła.

Chichot sowi piosnkę niesie
Bujdy krążą pod strzechami
O nemrodzie w mrocznym lesie
Mit się stworzył nad mitami.

                                           
24.12 2012 Wiesbaden     

                                           „Upragniona Hubertówka"

            Wielu naszych kolegów myśliwych,
            Mnóstwo pracy i wysiłku włożyło.
            Stanęła więc upragniona „Hubertówka"
            Będzie wszystkim podczas spotkań zawsze zabawnie i miło.
                                                                                                       
           W końcu już teraz, na własnym terenie,
           Będziemy organizować cudowne spotkania.
           Będzie korzystało mnóstwo zaproszonych gości,
           Bawiąc się z radością, wigorem i pełnią oddania.

           Wystawimy na stałe, ozdoby oraz trofea myśliwskie,
           W ostatnich latach pozyskane.
           Będą oglądać trofea goście oraz całe rodziny,
           Podniesiemy rangą nasze koło, z tejże przyczyny.

           Na pewno doczekamy się niemało pochlebnych  uwag,
           Oraz wiele publikacji w mediach.
           A dla wszystkich którzy czynnie uczestniczyli w tej inwestycji,
           Posypią się gromkie brawa, iż wnieśli tyle trudu i ambicji. 

          A WIĘC! W PRZYSZŁOŚCI NASZE CAŁOROCZNE MYŚLIWSKIE SPOTKANIA,   
          BĘDĄ  ZAWSZE OWOCNE ORAZ PEŁNE ODDANIA !
                                                                                 
                                                                                             
6.05.2012 Wiesbaden   

„Kukurydziany olbrzym"

Opowiem wam o pewnym zdarzeniu,
Jakie na zwyżce obok kukurydzy miałem.
Potężny odyniec tam wychodził,
A ja na niego z dużą uwagą czekałem.

Długo nie czekałem, usłyszałem nagle jakiś szelest,
Początkowo pomyślałem iż to koza, to-odyniec nie jest?
Aż w pewnym momencie dostrzegłem siedzącego zwierza na zadzie,
Pomyślałem iż to byk Franka, więc nie chciałbym być z nim w zwadzie

Nagle zwierzę ruszyło z dużym impetem, na kukurydzy ścianę,
Pomyślałem, iż oczopląsów od tak dużego dzika dostanę.
Dzik był tak wielki jak fortepianu połowa,
Przekazałem temat koledze myśliwemu, lecz-to nie była zmowa.

Skoro mowa o takim braku sukcesu,
Do refleksji niejednego myśliwego skłania.
Nie należy natychmiast się składać do strzału,
Jak się zwierz ze ściany lasu wyłania.

Kolega myśliwy niezwłocznie na łowy wyruszył,
Chodził tam ze dwa tygodnie, aż nerwy sobie nadruszył.
Aż w końcu w księżycową noc, kuternoga wyszedł z lasku,
Miał około czterysta pięćdziesiąt funtów i biega z potrzasku.

Z wielu przygód autentycznych, które miałem i się nasłuchałem,
Pewien wniosek zawsze się wyłania:
ZANIM STRZELISZ DOBRZE POPATRZ!
Wówczas zbierz się do strzelania.

                                                                15.12.2011 Wiesbaden

„Wigilijne polowanie"

Dzisiaj mamy ten upragniony -- jedyny
Niepowtarzalny dzień w roku.
Jest to właśnie dzień wigilijny
Żonka wcześnie też wstanie
Pomaga szykować mi cały ekwipunek
Gdyż idę na wigilijne polowanie.
Jest to wielka tradycja, cudowne z kolegami spotkanie
Składamy sobie wszyscy życzenia
Dzieląc się „opłatkiem"
Niech nam bór dużo zdrowia daje
Będziemy żyć pod dostatkiem.
Szanujmy się więc kochani myśliwi!
Może też być myśliwska brać?
Zostaniemy za to hojnie wynagrodzeni przez naturę
Będzie można z tego korzystać
Oraz wiele doświadczeń brać.

                                                           Darz Bór !


                                                                                                   
/Listopad 2007/

„Myśliwska Wigilia"

Gdy nadejdzie ten dzień
Dzień najdłuższej w roku nocy
Czekając na gwiazdki promień
Dzieci niebo będą oczyć.

W ten dzień każdy z myśliwych
Broń na ramię zarzuci
I idąc w pole lub knieję
Kolędę pod nosem zanuci.

Idąc marszem po leśnym dukcie
Już w łowieckim ordynku
Życzą pomyślnych łowów
Czapki trzymając w ręku.

Niskie ślą też pokłony
Polu, kniei, zwierzynie,
Która gdy Hubert łaskaw
Łowcy bokiem nie minie.

I temu Maleńkiemu,
Który dziś się narodzi
Wszak to z Jego imienia
Każda łaska przychodzi.

Ten dzień dla każdego łowcy
Jest dniem myśliwskiej radości
Nawet gdy pudło padnie
Uśmiech na twarzy gości.

W ten dzień Wigilii Świętej
Wspólne w knieje wchodzenie
Dla mnie więcej dziś znaczy
Niż najlepsze trafienie.
                                                   
10.09.2006 r.

„Kto jest winny ?"

Zatem, kiedy w łowiectwie
Chcemy dojść do wyników:
To musimy mieć tą możliwość,
Do zwalczania szkodników.

Toczą się dyskusje tęgie,
Czy jest przyszłość w polowaniach.
Spory różne są myśliwych
W podzielonych często zdaniach.

Należałoby to zmienić,
Durny zapis ów prawnika !
Gdyż w zapisach już od dawna:
Widnieć musi tam „logika".

Może kiedyś pan Minister,
Zrobi sobie dzień wytchnienia.
Zerwie spór z ekologami,
Wyda mądre zarządzenia.

Więc na razie przyjdzie czekać,
By mądrością z tamtej strony.
Pan Minister ruszył głową,
I liczebnie ograniczył: lisy-kruki i gawrony.

A jak nie - to Święty Hubert,
Który rządzi bliżej nieba !
Prześle nowe zarządzenia,
Bo w pilności jest potrzeba.

                                 
Wiesbaden,  25.09.2010 r.

„Czy galowy czy polowy"

Kto wymyślił i zatwierdził,
Strój galowy nasz łowiecki.
W końcu, będą jakieś szarże,
Dla szarzyzny niezłe marże.

Dla prezesa są dystynkcje,
Są w tej grupie dla łowczego,
O skarbniku ktoś zapomniał,
Ogół pytam? Więc dlaczego.

Dawne porzekadło wróci,
Będzie częste i na topie,
Gdy myśliwy jest z mundurem,
Żonka wtedy zawsze murem.

Czemu żonki ? Myśl to prosta,
Mają nosa co się święci:
Jaki ubiór na występy,
Gdy są w chmarze tylko klępy.

Ostro więc podtrzymujemy,
Owy mit obalić chcemy.
O łowiska dbać będziemy,
Programu łowieckiego nie zawiedziemy.

Jaśniej mówiąc w tejże sprawie,
Nie chcę Panów zbytnio smucić.
Więc nasuwa się pytanie:
Czy ów porzekadło! Do lamusa idzie wrzucić.

                                       
Wiesbaden 08.2011.

„Rykowisko"

Hubert zbliża się niebawem,
Rykowisko już za nami.
Raz spotkanie z bykiem miałem,
Również też z dewizowcami.

Rewię mody przedstawiają,
Ciuchy klasa, znanych firm!
Na pokocie zwierz poległy,
Oni kręcą sobie film.

Wielu z nich jest dobrej myśli:
Gdyż zwierzyny trochę mamy!
Jak zabraknie tej prawdziwej,
Występują w filmie sami.

Każdy z nich pamięta czasy,
Jak byliśmy kiedyś młodzi.
Krocie zwierząt na pokocie,
Zmartwień żadnych o co chodzi.

Za potężnych więc się mają,
Tutaj wszystko jest dość jasne!
Jak nie strzelą byka w miocie,
Zwykle, rogi mają „własne".

                                 
Wiesbaden 20.10.2010.

„Myśliwska miłość"

Prawdziwa miłość - sex -lub dobra przyjaźń,
Nadaje człowiekowi sens w życiu !
A myśliwy bez lasu może zapomnieć,
O swoim losie i myśliwskim byciu.

Toteż należy pamiętać o zwierzętach w lesie,
W którym bytują i mają swoją ostoję.
Dokarmiać je należy i dbać o nie,
Tak ! jakby to było tylko twoje.

Będą nam oddawać zwierzęta leśne,
W dowód rewanżu swoją tuszę.
A my będziemy prowadzić zdrową selekcję,
I nie strzelać bezmyślnie - czasem bo muszę.

Przede wszystkim ! musimy się zająć szkodnikami w lesie,
A natura w zamian ponownie się zlituje -
I mnóstwo bażantów, kuropatw oraz zajęcy naniesie.

Wtedy powrócą ponownie prawdziwe polowania oraz spotkania,
Zajęczy pasztet zawita na stoły świąteczne
Wówczas zaraz wszyscy będą zdrowsi po dziczyźnie zajęczej
Po wieki ! oraz wiecznie !
A dla zdrowia jest to bardzo skuteczne oraz konieczne.

Wiesbaden 2009

„Dni festiwalowe kultury łowieckiej"

W połowie października roku dwa tysiące piątego
Odbyło się w Oleśnicy niemałe wydarzenie
Połowę Oleśniczan na jakiś czas oddech „wstrzymało"
Gdyż odbył się festiwal kultury łowieckiej ?
Pierwszy w Europie! Jakich jest na świecie mało.
Przygotowania do festiwalu trwały czas długi !
Lecz z powodzeniem wielkim:
Władze miasta zgodziły się ponownie na taki festiwal,
W przyszłym roku żeby się odbył drugi.
Zjechała się brać myśliwska z Europy całej,
Byli wszyscy przyjęci z dużą serdecznością,
Oraz życzliwością, jak ? to się należy gościom.
Niemały wkład pracy mają władze miasta Oleśnicy,
Wraz z panią dyrektor ośrodka kultury:
Nazwałbym to niemałym wyczynem !
Tak może wyjść tylko ludziom pilnym,
Nie zrobi tego człowiek ponury.
Do dużego przedsięwzięcia należy:
Ugotowanie dwóch i pół tysiąca litrów myśliwskiej zupy !
Zostali poczęstowani wszyscy goście,
Mieszkańcy Oleśnicy, oraz nie znane nam bliżej grupy.
Myśliwi z regionów którzy przybyli,
Odstawili niezły pokaz kunsztu łowieckiego:
Pokazy żywych ptaków - łownych psów myśliwskich - oraz trofea,
Ci wszyscy to co zobaczyli ? nazwaliby jednym słowem:
To prawie jak Riwiera.
Była także uroczysta msza w kościele
Oraz przywitanie delegacji przez władze miasta „bochnem chleba"
Następnie piękna akademia !
Tego nam i takiej serdeczności na co dzień potrzeba.
Myślę gdy w następnym roku, wszystkim sił starczy oraz zdrowia,
Do organizacji o takiej randze festiwalu myśliwskiej kultury:
Będzie znowu cudownie ! wszyscy będą zadowoleni,
I nikt nie będzie chodził po Oleśnicy ponury.
Więc taki festiwal to tylko podniesie na randze miasto nasze,
Gdyż zaistnieje na stałe w mediach, oraz będą dużo mówić
I pisać ! same superlatywy, o naszym mieście w prasie:
To taki początek przyda nam się.

                                                                                     
Wiesbaden 2005

„Nasze myśliwskie biesiadne spotkania"

Symbolem Wrocławia jest „Iglica",
A koło myśliwskie im. Św. Hubert
Mieści się w skromnym miasteczku Oleśnica.
W naszym kole łowieckim mamy nie małą historię,
Oraz ? osiągnięcia.
Są niektórym w Polsce znane nazwiska !
Gdyż mamy doborową kadrę myśliwych oraz młodzież,
Którzy dbają jak wszyscy rzetelnie o swoje Łowiska.
Jest również z nami kolega myśliwy,
Który posiada niezłą kolekcję okazów -- trofea,
Nie powstydził by się nikt z polskich myśliwych !
Gdyby miał w kolekcji niedźwiedzia -- bawoła i renifera.
Później cała plejada z Europy Wschodniej,
Z Europy Środkowej oraz Afryki !
Nie sposób wszystkich łowisk w Afryce wyliczyć ?
Gdyż ! są tam tereny łowieckie tak potężne,
A jest to kraj na pół dziki.
Wszyscy myśliwi z naszego koła,
Mają to szczęście oglądać trofea prawie na co dzień !
Dlatego dziękujemy naszemu koledze Ryszardkowi,
Gdyż robi on to z wielką pasją i poświęceniem,
I oczywiście nie dorobił się z tego powodu żadnych schorzeń.
Wszyscy nasi myśliwi tworzą atmosferę w naszym kole
Jak rodzina zgrana.
Wyrozumiały jest jeden dla drugiego,
A każda błahostka jest sumiennie rozwiązywana.
Mamy mnóstwo spotkań dotyczących polowań zbiorowych,
A także uroczystości „w kole" oraz biesiadne spotkania,
Naszych polujących  myśliwych.
Każdy z chęcią się zjawia na takie spotkania,
Gdyż panuje duża harmonia i jest wiele oddania.
                                                                                 
Darz Bór !
                                                                                         
Wiesbaden 2004

Jak blisko, jak daleko

Gdy jeszcze czujesz w piersiach serce             Wiele ach wiele razy
Z każdą chwilą słabnące                                 Odkrywałeś często swe serce
Chwila staje się wiekiem                                 Z dobrej woli dawałeś
Wokół narzędzia tnące                                    Nie biorąc nic w podzięce

Wtedy nie wiesz czy jeszcze                            Teraz czekasz aż Tobie
Na stole się obudzisz                                      Inni okażą serce
Czy będziesz jednym z byłych                         I wracając ze stołu
Zamieszkałych świat ludzi                              Szepczesz dzięki wam wielkie

Bo nie każdemu jest dane                               Bo jest za co dziękować
Zajrzeć we własne serce                                 Gdy życie galopuje
Bijące nieustannie                                          Hen ku kresom do końca
Najwyższemu w podzięce                                A serce boleśniej kłuje

Taki zabieg potrafi                                          Kiedy jeszcze pamiętasz
Odsłonić zasłonięty                                        Ciszę lasów przestwór pól
Przed naszymi oczami                                    Wierzysz że jeszcze nie teraz
Psychiczne mankamenty                                 Zerwie się życia sznur

Lekarz mówi że wszystko                                Wtedy wracasz do żywych
Dobrze będzie na cacy                                    Przeszłością brukując sumienia klepisko
Tylko czy po skalpelu                                      I nie wiesz czy do śmierci
Będziesz lepszą postacią                                Jak daleko jak blisko.

                                                                                                                                               15.11.2008 Wiesbaden

Inne wiersze kolegi Jurka możesz poczytać TUTAJ :)

Strona główna